Dziki człowiek chlubi się swoją dzikością. Musi się chlubić, bo to ona stanowi podstawę jego tożsamości. Na niej buduje poczucie swojej wartości. Trudno się od tego uwolnić.
[…] nasze stulecie zapomniało, że początki są tylko punktem wyjścia, że człowiek rodzi się, aby żyć i aby się starzeć, i że pomiędzy narodzinami a śmiercią następuje okres właściwego dojrzewania, pełnej i mężnej równowagi […]
Louis-Ferdinand Céline napisał kiedyś, że człowiek ze swoim humanitaryzmem jest jak latający kurczak. Właściwie to się z nim zgadzam, ale uważam, że w drodze naturalnej ewolucji ten kurczak będzie potrafił nie tylko szybować w przestworzach, lecz także nurkować i kopać podziemne tunele niczym kret.
– Nie waż się mówić przy mnie o pokoju, nigdy! Słyszysz, nigdy!
– Czemu tak cię oburza idea pacyfizmu? Boisz się?
– Strach?! Przednie, ja miałbym się bać tych rzewnych pierdół, tego ckliwego użalania się nad sobą, kultu słabości, płaczliwej ucieczki przed dojrzałością i walką?! Nie, ja się tym po prostu brzydzę! To jest dobre dla przedszkolaków.
Z okrucieństwa, z pogardy dla słabości nie trzeba się tłumaczyć, tak jak nie trzeba się tłumaczyć z oddychania. Są bowiem równie nieuniknione, równie naturalne.
– Nie wiem skąd wzieło się przekonanie, że tyran nie potrafi kochać…
– Jak to, przecież skłonność, by przypisywać mu złe cechy, by postrzegać go jako bezwględnego i okrutnego potwora, jest w pełni zrozumiała, ma oparcie w faktach, w twardych faktach.
– To jest poziom plotkarskich portali i gazet, które karmią się uprzedzeniami.